Ta, która szuka szczęscia i próbuje pojąc to wszystko co sie wokój niej dzieje.
RSS
sobota, 03 grudnia 2005
czasami chce wrócić

Chyba sie starzeje bo czasami chciałabym móc wrócic do przeszłości. Być dzieckiem, ale nie takim w kolysce ale chciałabym wrócić do tych beztroskich chwil kiedy czyłam sie tak bardzo bezpiecznie. Wiem ze teraz tez tak może byc tylko ja musze zrozumieć ze juz nie jestem dzieckiem, teraz sama moge mieć dziecko i obdarzyc je opieką i miłościa jaka i ja zostałam obdarzona. 

Chciałabym np. wracać od Ani wieczorem bo sie lista na VIVIe skończyła, jeździć do Doroty na kawe i śmiać sie z byle czego i marzyć, marzyć, marzyć. Teraz marzenia nabierają rzeczywistego obrazu. Teraz mogę więcej a jednocześnie nie moge nic. Nie mogę być dzieckiem. Teraz każda z nas musi pracować, chować dziecki i układać swoje własne życie. Wieć życzę nam powodzenia.

wtorek, 31 maja 2005
Koniec z blogiem

Tak, tak to już koniec. Mój blog dla mnie spełnił swoją rolę i bardzo się cieszę, że go prowadziłam. Jednak nie czuję już potrzeby prowadzenia czegoś takiego ale będę czytywała inne blogi, które w tym dość długim czasie zdoążyłam troszku poczytać :-) Może kiedyś tu wrócę ale napewno już jako inna osoba i to byłby zupełnie inny blog. Narazie to ja mykam i "staję się sobą". "Sobą", którą utraciłam jakiś czas temu, a sama dokładnie nie wiem kiedy. Może to było wtedy gdy ktoś inny przesłonił mi mój świat potem go zmielił z tym co obrzydliwe i zostawił na pastwę samej sobie. Teraz chcę wrócić "do siebie" i być taka jak kiedyś. Wiem, że to tak całkiem nie jest możliwe bo w końcu wiele się w moim życiu zmieniło i ludzie się troszku zmienili - Ci ludzie, którzy kiedyś tworzyli mój świat.

Dziękuję i .... do kiedyś.  

niedziela, 29 maja 2005
I po urlopie

No i już w domku. W Zakopanem było ... :-) pięknie. Może samo miasto nie jest tak urokliwe ale Tatery to jest coś. W ciągu kilku dni wypstrykałam prawie 3 klisze zdjęć. Spędziłam cudowny czas z moim Panem P....., ale .... jest pewne ale. On jest cudowny to nie o niego chodzi, a o mnie. Moje życie się zmienia radykalnie, ale ja chyba nie potrafie dorosnąć. Muszę przestać być dzieckiem.

czwartek, 19 maja 2005
Urlop :):):):):):)

Dziś w nocy jadę do Zakopanego. Jest cudownie. Wracam za tydzień i mam zamiar spędzić ten tydzień bardzo intensywnie, chcę zobaczyć tak wiele miejsc i zrobić wiele zdjęć :-)

Ale najlepsze jest to, że jadę tam z moim Panem P ............. .

Myślę, że po razem spędzonym tygodniu 24 na dobę - jak wrócimy to albo będziemy się nienawidzieć albo kochać jeszcze bardziej. Ja jestem za tym drugim. Trzymajta ludzie kciuki aby wszystko poszło jak najlepiej.

P.S. Szkoda, że nie moge zabrać też paru innych ludzi do walizki :-)

Pani D..... pomyśle o Tobie na Giewoncie :-), a jak się uda to zadzwonie z tamtąd - w końcu w reklamie PLUS-a to z każdej dziury zadzwonisz :-)

pa pa pa - ogromne buziole przesyłam.

sobota, 07 maja 2005
Jestem jaka byłam

Jestem zwyczajną osobą i pragnę zwyczajnych rzeczy w życiu, prostych, szczerych uczuć i ważnych chwil, dobrych ludzi i trochę przyjemności. Chciałam oszukać samą siebie, chciałam stać się kimś innym niż jestem. Marny ze mnie filozof, a jeszcze marniejszy psycholog. Jestem jaka jestem, czasami lubię obejrzeć głupawy film i pić w podrzędnej knajpie albo posłuchać Disco Polo, nawet podoba mi się polski Hip-Hop i kawałki ze zdartej polskiej płyty. Ale czasami też ciekawie jest obejrzeć „ciężki” film, tylko nie może być za ciężki bo wtedy muszę kogoś prosić o tłumaczenie J A nawet lubię posłuchać jakiegoś koncertu prosto z filharmonii. Pragnę realizować swoje marzenia, tylko muszę pamiętać aby realizować swoje marzenia, a nie przywłaszczać sobie cudze i mówić, że to moje. Muszę wiedzieć czego JA chcę, co dla mnie jest ważne.

 

Lubię być po prostu sobą, a czasami chyba o tym zapominałam. Dlaczego? Może dla tego, że szukałam pocieszenia w byciu kimś innym? Już nie musze się pocieszać. Teraz jest dobrze, teraz jest ktoś kto tak jak ja pragnie prostych, czytelnych uczuć. A ja czuję, że on jest dla mnie coraz ważniejszy i wiem, że gdybym go teraz straciła to mogłabym się poczuć równie beznadziejnie jak wtedy kiedy obiecałam sobie, że nigdy do tego już nie doprowadzę. Jednak stało się, zakochałam się i bardzo mi na tym zależy. Będzie co będzie, czasami trzeba zaryzykować, ale już nie jestem taka jak wtedy kiedy zakochałam się po raz pierwszy. To jest zupełnie inne uczucie, bo i ten chłopak jest zupełnie inny. Pana M....... nigdy nie zapomnę bo i od niego wiele dostałam ale on jest przeszłością, za którą nie tęsknię. On był – coś we mnie zmienił i ja na pewno w nim też. Teraz mam swoją własna drogę. Muszę być silna.

 

A ten tekst mojej mamy to nadal mnie bawi. Dlaczego ona tak powiedziała? J
Wagarowiczka

Dziś miałam zajęcia w szkole ale nie poszłam bo byłam wczoraj z Panią D....... w knajpie na piwku i było bardzo fajnie. Poznałam kilku marynarzy J, ale całkiem OK. Pogadaliśmy sobie i pożartowaliśmy. Ojej ale ja byłam grzeczna, nawet mnie nie ciągnęło aby któregoś poderwać. Zresztą kiedy usłyszeli, że mam kogoś to przyjęli to do wiadomości i skończyło się na rozmowach i żartach.

Uśmiałam się dziś bo mama stwierdziła, że coś dziwnie dziś chodzę z głową w chmurach. Chyba poznałam wczoraj jakiegoś fajnego chłopaka i teraz o nim myślę. Ciekawa jestem dlaczego tak pomyślała. Fakt, poznałam kilka osób ale na tym koniec. Przecież mam chłopaka, jestem z nim szczęśliwa i nie szukam sobie nikogo innego. Byłam wczoraj na piwku tylko z koleżanką, bez mojego pana P....... ale to przecież nic złego. Nie umówiłam się z jakimś kolesiem na randkę, po prostu sobie posiedzieliśmy i pogadaliśmy. Ale chyba muszę się jej zapytać, dlaczego ona tak pomyślała, normalnie jestem ciekawa. Czy ona myśli, że moje bycie z panem P......... to tylko zabicie czasu i dalej mogę sobie fruwać z kwiatka na kwiatek? Hmmmm..... Albo ona nie bierze pod uwagę, że ja naprawdę mogę go kochać i on jest dla mnie bardzo ważny albo sama nie wiem co?

Fajnie, że mój pan P........ nie miał nić przeciw temu, że poszłam sobie z panią D....... na piwko i ...... kurcze on naprawdę mi ufa i kocha? Może mi zaufać bo on jest jedynym mężczyzną, którego pragnę.

niedziela, 01 maja 2005
Pręgi

Powiadają, że do przeszłości zawsze się tęskni - bo ją jedyną tracimy bezpowrotnie.

Czasami chciałabym cofnąć czas i powrócić do pewnych momentów, chwil, które są nie do zapomnienia, a które na zawsze pozostaną we mnie. Ale na tym polega przeszłość. Ona nie wraca ale warto ją zapamiętać.

Jednak przyszłością też trzeba się cieszyć i nie płakać, że coś się straciło a zadbać o to aby przyszłość była równie godna zapamniętania.

Żyjmy tak zby życie się nam nie skończyło w wieku 50 lat.   

zmiany

Tak sobie wczoraj myślałam troszku o przeszłości. Jakieś ponad pół roku temu działy się ze ną dziwne rzeczy. Oderwałam się od rzeczywistości i byłam w stanie o jakim nigdy siebie bym nie podejrzewała, byłam gotowa zrobić "prawie" wszystko i nawet zrobiłam coś czego nie powinnam.

Obiecałm sobie, że już nigdy do tego nie doprowadze. Poprostu nie byłam sobą i to z jakiego powodu? Powód był jeden.

Samotność.

Potem to mineło i mam nadzieje, że już nigdy nie wróci, a nawet jeżeli poczuję kiedyś samotność to i tak pozostanę sobą i nie pozwolę aby to beznadziejne uczucie mną kierowało.

wtorek, 26 kwietnia 2005

SAMOZROZUMIENIE

Właśnie przeczytałam notkę Pani M. – nie ma większego znaczenia którą bo wszystkie są tego warte ale ... zrozumiałam coś ważnego dla mnie. Jak cudownie jest przystać na moment i zastanowić się nad samym sobą. Jak dobrze jest stworzyć swój własny mały światek, w którym na przekór innym można myśleć to wszystko czego by się nie powiedziało, czego ktoś inny mógłby nie zrozumieć. Nie mam na myśli izolowania się – ale w pewnym sensie stworzenia poczucia własnej wartości – czego czasami ludziom brakuje. Dlaczego? Może ludzie często chcą jakoś przetrwać kolejny dzień i nie ważne jak – byle do przodu? Ale to „jak” to przecież też jest ważne o ile nie najważniejsze.

Lubię czasami przystać na ulicy w środku miasta np. czekając na najdogodniejszy dla mnie środek komunikacji miejskiej i popatrzeć sobie na ludzi. Gdy upatrzę sobie jakąś „ofiarę” to „obserwuje” ją, zastanawiam się np.  jakim ta osoba może być człowiekiem, gdzie teraz tak pędzi, co myśli, o kim myśli. To chyba trochę brzmi jak prowadzenia jakiś badań naukowych nad zachowaniem ludzi ;-) ale to nie tak. Wiem, że to co ja widzę to są pozory bo w danej chwili mogę się tylko domyśleć jaka to osoba bo patrząc na nią widzę to samo co zobaczyłoby 20-tu innych ludzi ale każdy z nas oceniłby to inaczej według własnych wartości. Ale nie wiem i nigdy się nie dowiem jakie ta osoba ma uczucia, kim jest i czego pragnie.

Dlaczego więc to robię? Dlaczego na nich patrzę? A może oni na mnie też patrzą? :-)

Czasami idąc sama myślę tylko o sobie, o tym co mam, kogo mam i co jest dla mnie ważne. Czasami dochodzę do ciekawych wniosków. Przede wszystkim nie mogę się kierować pozorami, nie mogę po nich oceniać ludzi. Raczej tego nie robię jednak znając kogoś dłuższy czas przeważnie jest innych człowiekiem jakiego poznałam pierwszego dnia.

Po prostu nie można oceniać ludzi po pozorach, kiedy nie mamy pojęcia jaki naprawdę ktoś jest. Ludzię często tak robią, na samym wstępie kogoś zaszufladkują na pułkach własnego "wartościowania" i koniec.      

wtorek, 19 kwietnia 2005
pytania - pytania - pytanie
Kim jest człowiek, dla którego każdy kolejny dzień jest taki sam jak poprzedni i jest z tym szczęśliwy?
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9